Szkolenie obsługa klienta, Szkolenia turystyczne, Doradztwo turystyczne

Szkolenie obsługa klienta

Doradztwo turystyczne

Szkolenia turystyczne

CSV :: SZKOLENIA :: IMPREZY :: COACHING

Znajdujesz się tutaj: Strona Główna » Wywiad dla Rynku Turystycznego

Wywiad dla Rynku Turystycznego
Grzegorz Gołoś szkolenia i doradztwo turystycznePod znamiennym tytułem "Nie wszyscy dostrzegają znaczący udział turystyki w tworzeniu PKB" ukazał się w ostatnim numerze Rynku Turystycznego wywiad z Grzegorzem Gołosiem. Rozmowa dotyczyła rynku szkoleń i doradztwa turystycznego. Zapraszamy do lektury!



Dlaczego niektóre firmy zgłaszają się, by zorganizować szkolenie dla ich pracowników?

Motywy są bardzo różne. Z jednej strony mamy firmy dosyć prężnie działające, które chcą się nadal rozwijać i dostrzegają potrzebę praktycznego szkolenia swoich pracowników. Wiedzą po prostu, że jest to budowanie kapitału, który za chwilę zacznie procentować. Z drugiej strony są też firmy z różnego typu problemami. Jakaś dziedzina nie funkcjonuje tak jak powinna. To mogą być przykładowo kwestie związane z obsługą klienta, sprzedażą, promocją, budowaniem zespołu… Te firmy z oczywistych względów decydują się na organizację szkoleń: chcą po prostu rozwiązać problem i działać na dobrym poziomie. Nie chciałbym oceniać motywacji w tym względzie, ale zawsze powtarzam, że lepiej zapobiegać niż leczyć.



Jak stwierdzić, że właśnie nadszedł moment kiedy bez szkolenia w firmie się nie obędzie?

Ten moment jest teraz. Naprawdę! Uważam, że wszystkie firmy powinny inwestować w szkolenia. I dokładnie tak to traktować: jako inwestycję, a nie koszt. Nie trzeba czekać na właściwy moment, bo właściwy moment już nadszedł. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej. Każda firma, która chce minimalizować straty i maksymalizować zyski nie może sobie pozwolić na brak szkoleń dla swoich pracowników, bez względu na to czy będą to treningi grupowe, czy indywidualne. Cytując A. Koziara „Dzisiaj wygrywa się ludźmi, bo tylko ich nie można skopiować”. Jeśli chcemy rynkowych zwycięstw, przewagi konkurencyjnej, zadowolonych klientów i zmotywowanych pracowników to wybór jest prosty.



Wydaje się, że najtrudniej jest stwierdzić jakie szkolenie jest potrzebne w mojej firmie. Czym się kierować przy doborze?

Najlepiej zdać się w tej materii na specjalistów. Nie musimy sami decydować o tematyce. Efektywniej będzie jeśli zamówimy kompletny proces szkoleniowo- doradczy obejmujący kompleksową analizę rzeczywistych potrzeb szkoleniowych, a dopiero następnie szkolenie dostosowane do jej wyników. To sprawdza się o wiele lepiej niż subiektywna, własna ocena sytuacji. Oczywiście możemy podzielić się swoimi uwagami i sugestiami, ale eksperci są w stanie wyłapać pewne niuanse, których sami często w ogóle nie zauważamy. Prześwietlą nasze mocne i słabe strony, a następnie podpowiedzą właściwe rozwiązania. Ważne przy tym jest żeby każde szkolenie było dedykowane, spersonalizowane dla danej grupy. Sam temat tutaj nie wystarczy. Różne są przecież firmy i różni ludzie w nich pracujący. A liczy się efekt końcowy.



Jak stwierdzić czy szkolenie było efektywne i celowe?

Nikt nie lubi wyrzucać pieniędzy w błoto. Jeżeli zaczęliśmy od rozpoznania rzeczywistych potrzeb szkoleniowych, to jesteśmy także w stanie określić cel całego procesu szkoleniowo-doradczego. A cel, zgodnie z metodyką SMART, powinien być ściśle określony (Specific),mierzalny (Measurable), wymagający działania (Actionable), realny (Realistic) i określony w czasie (Timelined). Nie trudno zauważyć, że przy takim podejściu łatwo jest kontrolować efektywność szkolenia. Jeżeli cel został zrealizowany to szkolenie spełniło swoją rolę, jeżeli nie… cóż… stracony czas, stracone pieniądze. Dlatego tym bardziej warto korzystać z usług sprawdzonych trenerów, którzy są związani z branżą turystyczną, mają doświadczenie w tym zakresie, mogą się wykazać odpowiednim wykształceniem i referencjami.



Czym różni się szkolenie dla branży turystycznej od szkolenia w innych branżach na podobnych stanowiskach? Czy w ogóle jest różnica, kiedy mamy do czynienia z handlowcem sprzedającym wycieczki a np. samochody czy polisy ubezpieczeniowe?

Szkolenia dla branży turystycznej mają swoją specyfikę, gdyż turyści to specyficzni klienci. Pewne elementy, techniki i narzędzia są oczywiście wspólne bez względu na branże. Ale są też zauważalne różnice. Przede wszystkim musimy sobie zdawać sprawę z motywów, które kierują naszymi klientami. A te motywy w przypadku branży turystycznej wiążą się najczęściej z hasłami takimi jak odpoczynek, relaks, regeneracja… O takiej motywacji nie ma mowy w innych branżach. Pytanie brzmi, czy łatwiej jest w takim razie sprzedać samochód lub polisę ubezpieczeniową, gdzie klient otrzymuje wszystko czarno na białym, czy może usługę turystyczną, gdzie de facto jest wiele niewiadomych? Z jednej strony mamy rzeczywisty produkt w postaci samochodu, z drugiej strony pewnego rodzaju obietnicę odpoczynku, relaksu, regeneracji. Szkolenia dla branży turystycznej muszą uwzględniać tego typu różnice. Muszą pokazywać jak nasze usługi są bliskie ideałom klienta i w jaki sposób zaspokoją jego rzeczywiste potrzeby i oczekiwania. Tak naprawdę to właśnie właściwe rozpoznanie potrzeb i oczekiwań jest tu kwestią kluczową. Dlatego szkolenia turystyczne muszą być dedykowane konkretnie tej branży. Nie ma szkoleń dla wszystkich. Jeżeli coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.



Rozwijanie jakich umiejętności czy jaki rodzaj szkoleń i treningu zafundowałby pan swoim pracownikom, gdyby był pan właścicielem firmy?

Stawiam na kilka tematów. Po pierwsze obsługa klienta. W turystyce nigdy za dużo szkoleń z tego zakresu. Wciąż dostrzegam taką potrzebę i wciąż widzę braki w tym zakresie. Zgrany i dobrze funkcjonujący team, to jeden z ważniejszych elementów sukcesu firmy, dlatego konieczne jest szkolenie z funkcjonowania zespołu. A my w branży ciągle mamy dużą rotację pracowników i wciąż zbyt mało prawdziwych zespołów realizujących wyznaczone cele. Menadżerom zaproponowałbym coaching, zarządzanie zespołem i motywowanie pracowników. To na pewno usprawniłoby ich pracę, otworzyło nowe perspektywy i zaowocowało nową jakością we współpracy z pracownikami. To chyba główne tematy spośród tzw. umiejętności miękkich. Do tego pewnie dodałbym, zależnie od potrzeb, kilka szkoleń bardziej specjalistycznych z zakresu kreacji produktów turystycznych, zasad ofertowania, czy promocji turystycznej. Nie omieszkałbym też zaproponować wszystkim indywidualnego coachingu, który wzmocniłby ich silne strony i pomógł wybrać właściwą drogę realizacji najważniejszych celów. A żeby było jeszcze ciekawiej dołożyłbym też na pewno system integracyjny i motywacyjny, tak żeby całość zamykała się w jeden klarowny komplet. Wszystko to z przekonaniem, że jest to inwestycja, która mi się zwróci z nawiązką.



Zajmuje się pan również doradztwem z dziedziny turystyki. Na jakie problemy pan natrafia np. przy tworzeniu strategii dla jakiegoś regionu?

Touroperatorom zależy przede wszystkim na kwestiach promocyjnych, sprzedażowych oraz obsłudze klienta. Hotelarze stawiają na podobne sprawy, ale coraz częściej korzystają także z możliwości konsultingu w zakresie rozwijania swojej oferty m.in. w oparciu o nowe atrakcje, w postaci chociażby tworzenia różnego typu szlaków turystycznych, ścieżek do nordic walking, gier terenowych, czy questów z wykorzystaniem lokalnych walorów naturalnych i kulturowych. Z kolei samorządy i organizacje najczęściej właśnie, tak jak pan wspomniał, budują strategie rozwoju turystyki, szukają nowych pomysłów na pozyskanie turystów, inspirują do kreowania nowych produktów turystycznych. A do tego wszyscy jak jeden mąż potrzebują doradztwa w zakresie pozyskiwania środków finansowych na realizację swoich, często bardzo ciekawych, pomysłów. Jeżeli miałbym mówić o kwestiach problematycznych, to zauważam co najmniej dwie. Pierwsza dotyczy ludzi, którzy nie mając żadnego doświadczenia w turystyce, próbują na siłę forsować swoje pomysły, często z opłakanym skutkiem. Druga wiąże się z samym myśleniem strategicznym. Zbyt często podejmując nowe działania, chcemy od razu widzieć efekty. A na to potrzeba przecież czasu. Nie od razu Kraków zbudowano. Musimy mieć tego świadomość i nauczyć się troszkę więcej cierpliwości.



Czy nie ma pan wrażenia, że turystyka nie jest w Polsce traktowana jako pełnowartościowa gałąź gospodarki?

Trudno powiedzieć. Być może rzeczywiście coś w tym jest. Na pewno nie wszyscy dostrzegają znaczący udział turystyki w tworzeniu PKB i jej generalnego znaczenia w gospodarce. Nie mniej jednak zauważam pozytywne zmiany. Oczywiście nie jest to jeszcze szczyt marzeń, ale dobry prognostyk na przyszłość. Coraz częściej w rozmowach, chociażby z samorządowcami, dostrzegam progres. W turystyce upatrują oni szans na zrównoważony rozwój swoich regionów i chcą w nią inwestować. Na pewno dobrze byłoby gdyby za tym poszło jeszcze większe wsparcie odgórne, ale ufam, że tak właśnie będzie. Cóż… Jestem optymistą!

Źródło: Rynek Turystyczny
 
Wstecz